Powrót do Konstancina

 
 

Na chwilę zapomniałem o Konstancinie. Kilka przejazdów rowerem w weekendy skutecznie odstraszyły mnie tłumem ludzi i hałasem. W niedzielę zmusiłem się do pobudki o 5:00. Efekty? Najlepsza sesja z czaplą siwą ever ;)

 
Previous
Previous

Szarpany weekend

Next
Next

Bez planu